Zdjęcie nagłówkowe

Wyszukiwarka aktualności

Wyszukaj

Centralne ogrzewanie - jak rozliczamy, jak oszczędzać?

18 listopada 2025

Centralne ogrzewanie - jak rozliczamy, jak oszczędzać?

Ciepło systemowe jest specyficzną usługą, rozliczenia są skomplikowane i nie mają nic wspólnego z prostym rachunkiem, jak np. w przypadku wody. Dodatkowo koszty ogrzewania stanowią obecnie jedną z najwyższych pozycji w opłatach za mieszkanie. Co wchodzi w skład opłaty? Co zrobić, by płacić nieco mniej? 

W budynku wielorodzinnym nigdy nie będziemy płacić wyłącznie za ciepło, które zużyjemy. Nawet jeśli mamy zainstalowane ciepłomierze (w „Energetyce” tylko w nowszych budynkach), a co dopiero jeśli mamy na kaloryferach słynne podzielniki (większość lokali w spółdzielni). Główna różnica pomiędzy urządzeniami polega na tym, że ciepłomierz mierzy fizyczną ilość ciepła (w GJ) i podlega legalizacji jako urządzenie pomiarowe, podczas gdy podzielnik kosztów ogrzewania jest tylko urządzeniem pomocniczym, które nie mierzy ciepła, ale oblicza proporcjonalny udział zużycia w całkowitym zużyciu danego budynku.

Podzielniki to urządzenia wysoce niedoskonałe, ale stanowią one zaledwie część systemu o nazwie "rozliczenie kosztów c.o." Wskazania podzielników kosztów ogrzewania wraz z systemem rozliczeń służą jedynie do podziału kosztu energii cieplnej, dostarczonej do budynku wielolokalowego, na poszczególnych użytkowników lokali, którzy są wyposażeni w jeden typ podzielników. Koszt całkowity ciepła obliczany jest na podstawie wskazań zainstalowanego w węźle cieplnym ciepłomierza. To wskazania tego ciepłomierza służą do uzyskania prawidłowej podstawy do rozliczeń między dostawcą energii cieplnej i spółdzielnią.

Urządzenia nie są wymysłem spółdzielni - ustawa prawo energetyczne znowelizowana w 2021 roku wprowadziła obowiązek montażu urządzeń do rozliczania kosztów ciepła (podzielników lub ciepłomierzy) we wszystkich lokalach wielolokalowych, jeśli jest to technicznie możliwe i opłacalne. W praktyce administrator budynku ma obowiązek ich zainstalowania.

Ciepła systemowego nie kupuje bezpośrednio mieszkaniec. W przypadku spółdzielni mieszkaniowych, umowę zawiera spółdzielnia, która jest zobowiązana rozliczyć koszty ciepła dostarczonego do budynku. A na cenę c.o. składa się cała lista pozycji kosztów ponoszonych przez dostawcę ciepła i obejmują one: opłaty niezależne od zużycia energii (np. za zamówioną moc cieplną, usługi przesyłowe, abonament, nośnik ciepła) i opłaty zależne od zużycia (wyrażone zwykle w zł/1 GJ, za zużytą energię cieplną wg wskazań ciepłomierzy w węzłach cieplnych, za usługi przesyłowe). Stąd też na koszty zmienne zakupu ciepła na potrzeby ogrzewania budynku składają się zarówno koszty zmienne niezależne od zużycia w lokalach (tj. ogrzewania części wspólnych) i koszty zmienne zależne od zużycia w lokalach.

Współczynniki wyrównawcze

Ale to nie koniec. Przy rozliczaniu kosztów ciepła należy uwzględniać współczynniki wyrównawcze (LAF), które kompensują różnice wynikające z położenia lokalu w bryle budynku. Mieszkania narożne, skrajne czy położone na ostatnich kondygnacjach z reguły zużywają więcej energii cieplnej do ich ogrzania, mimo że ich mieszkańcy nie mają na to realnego wpływu. Z kolei lokale środkowe, otoczone innymi mieszkaniami, zużywają mniej ciepła dzięki efektowi tzw. pasywnego dogrzewania. Aby uniknąć sytuacji, w której część lokatorów ponosi nieproporcjonalnie wysokie koszty, stosuje się właśnie owe współczynniki wyrównawcze. Są to korekty matematyczne, które zmniejszają (lub zwiększają) udział danego lokalu w kosztach ogrzewania, uwzględniając m.in. jego: położenie (narożne, środkowe, ostatnia kondygnacja, parter); ekspozycję na strony świata; udział powierzchni okien w bilansie cieplnym; izolacyjność ścian zewnętrznych. Współczynniki są ustalane indywidualnie dla każdego budynku oraz lokalu. W rezultacie koszt dostarczenia ciepła do każdego mieszkania jest inny. Podobnie jest w skali budynków, dlatego porównania na zasadzie "dwa identyczne budynki powinny zużywać tyle samo" są niezasadne.

W tym systemie nigdy nie będzie tak, że nie odkręcając kaloryferów przez całą zimę nie zapłacimy nic. Na przykład sama opłata za moc zamówioną do budynku (płatna zawsze, niezależnie od zużycia) wynosi 20-30 procent całego rachunku. Kolejny element to ogrzanie części wspólnych jak klatki schodowe. Eksperci wskazują, że w tym modelu, najbezpieczniej jest - pod kątem kosztów - jeśli wszyscy korzystają z ciepła na zbliżonym poziomie. Wówczas koszty jednostki ciepła w części za którą odpowiadają odczyty z podzielników będą na zbliżonym poziomie. Gdy większość mieszkańców oszczędza, a kilku woli nieustannie gorący kaloryfer, to koszty dla tych "ciepłolubnych" wzrastają nieproporcjonalnie do różnicy w zużyciu. Wynika to ze sposobu wyliczania kosztów zmiennych na bazie odczytów z podzielników kosztów ogrzewania.

Gdyby opłaty za centralne ogrzewanie porównać do zakupu kawy w kawiarni, to na finalną cenę wpływ miałaby: ilość kawy, którą klienci zadeklarowali wypić w tej kawiarni w  ciągu roku; koszt gotowości ekspresu do zaparzenia nam kawy; nasza liczba wizyt w tej kawiarni; fakt jakie kawy piją osoby siedzące obok; a nawet to w którym miejscu w kawiarni usiądziemy.

Co pokazuje podzielnik kosztów ciepła?

Większość podzielników w mieszkaniach "Energetyki" jest nowszej generacji. Elektroniczne, w przeciwieństwie do tzw. wyparkowych, uznawane są za bardziej precyzyjne. Takie urządzenia wyposażone są w dwa czujniki, które stale mierzą temperaturę grzejnika i pomieszczenia. Na tej podstawie obliczają zużycie i automatycznie przekazują drogą radiową wartości do firmy, która dokonuje rozliczenia. Zwykle taki podzielnik rozpoczyna naliczanie jednostek, gdy temperatura powierzchni grzejnika jest wyższa od 23°C oraz gdy różnica temperatur między powierzchnią grzejnika, a powietrzem w pomieszczeniu przekracza 4,5-5°C. Urządzenia są dodatkowo zabezpieczane przed naliczaniem letnim poprzez zróżnicowanie temperatur startowych.

Czy warto oszczędzać na c.o.?

Zdecydowanie. Koszty ogrzewania stanowią jedną z najwyższych pozycji w opłatach za mieszkanie. I choć zimy są coraz krótsze, to płacimy coraz więcej. I nic nie wskazuje, by koszty c.o. miały spadać. Dodatkowo, w tym sezonie grzewczym nie ma już zamrożonych decyzją rządzących cen - od lipca płacimy 20 procent więcej za ciepło systemowe. Dlatego tym bardziej warto wyrobić sobie określone nawyki, które pozwolą obniżyć koszty ogrzewania o kilka lub nawet kilkanaście procent.

Najzdrowsza temperatura w mieszkaniu to 20 stopni Celsjusza. Dla takiej temperatury projektowane są instalacje ogrzewające budynki mieszkalne. To wystarczająca wartość do komfortowego życia. Niestety, większość z nas utrzymuje w pokojach wyższą temperaturę, najczęściej 22 stopnie. A wystarczy delikatnie skręcić grzejnik, żeby mieć pozytywny wpływ na środowisko i domowe rachunki.

Oczywiste jest, że im wyższa temperatura w pomieszczeniach, tym większe zużycie energii do ogrzania mieszkania. Warto więc przyzwyczaić się do przebywania w nieco niższej temperaturze. Eksperci wyliczają, że obniżenie temperatury zaledwie o 1 st. C zmniejszy koszty ogrzewania o blisko 6 proc. w ciągu całego sezonu grzewczego. Z kolei trwałe obniżenie w mieszkaniu temperatury o 3 stopnie na kilkanaście godzin dziennie może zmniejszyć rachunek za c.o. o jedną dziesiątą. Ten "trik" można zastosować na noc, a dodatkową korzyścią będzie nasze samopoczucie. Lepiej śpimy bowiem, gdy temperatura jest nieco niższa niż w dzień. Łatwiej zasnąć, gdy w sypialni termometr wskazuje 19 niż 23. Jakość snu też jest lepsza przy 19 stopniach. Oczywiście nie należy od razu skręcać kaloryfera do zera, ale warto spróbować powoli schodzić z ulubionych 22-23 stopni.

Kaloryfer na widoku

Jeśli jednak lubimy swoje ciepełko w mieszkaniu, rozsądniej zacząć od innych kroków. Najbardziej kosztowne jest zasłanianie grzejników – czy to zasłonami, czy meblami. Odsłonięty kaloryfer jest nawet o 20 proc. wydajniejszy. Nie bez powodu nad kaloryferami montuje się parapety, czy półki. Zmieniają one kierunek przepływu ciepłego powietrza, które bez nich unosiłoby się prosto do góry. A tak "odbija się" się od parapetu i wędruje w stronę przeciwną do ściany. Kolejne 2,5-5 proc. oszczędności przyniesie montaż folii odbijającej ciepło. Kupić ją można praktycznie w każdym markecie budowlanym, a spełnia ona dwie funkcje: odbija ciepło umożliwiając efektywniejsze nagrzewanie pomieszczenia i jest izolacją ograniczającą uciekanie ciepła w ścianę. Nie zapominajmy o grzejnikach podczas sprzątania - kurz na nich zgromadzony zmniejsza wydajność.

Rachunki za ciepło może też podwyższyć… pranie. Chodzi o wieszanie mokrych rzeczy na kaloryferach. Każdy grzejnik jest wyposażony w zawór termostatyczny, który automatycznie otwiera lub zamyka przepływ gorącej wody przez grzejnik, tak żeby utrzymać zadaną temperaturę w pomieszczeniu. Głowica termostatyczna reaguje na zmiany temperatury otoczenia. Co się stanie, gdy przykryjemy grzejnik mokrym praniem? Głowica rozpozna to jako ochłodzenie i otworzy zawór, żeby grzejnik stał się gorący. Postępując w ten sposób, zakłócamy obieg ciepła w pomieszczeniu i zwiększamy wskazania podzielnika nawet o 10 proc.

Zatrzymaj ciepło w mieszkaniu

Grzejniki odsłaniamy, ale okna – zasłaniamy. To przez nie ucieka najwięcej ciepła, dlatego warto po zmroku zasunąć rolety lub zasłony. Zasłaniane po zmroku okna będą kolejną przeszkodą dla uchodzącego z mieszkania ciepła. Skoro jesteśmy przy tzw. dziurach w mieszkaniu, to polecamy także sprawdzić, czy ciepło nie ucieka na klatkę przez drzwi wejściowe, a jeśli tak, to warto je uszczelnić. Przede wszystkim należy jednak sprawdzić okna. Źle dopasowane, stare uszczelki wpuszczają do mieszkania zimne powietrze. W razie nieszczelności trzeba jak najszybciej wymienić uszczelkę. To dość tania operacja, której koszt wynosi kilkanaście złotych, a oszczędność naprawdę wymierna. Uwaga - nowsze okna mają zwykle dwa tryby szczelności: letni i zimowy. Warto sprawdzić i jeśli mamy taką opcję, to dostosowywać regulację do pory roku.

Nie grzej pustego "M"

Oszczędności przynosi nieogrzewanie pustego mieszkania i, gdy jest taka możliwość to warto zakręcać (albo przynajmniej nieco skręcać) termostaty przed dłuższymi wyjściami. Także zweryfikowanie swoich zwyczajów odnośnie wietrzenia może okazać się opłacalne. Najefektywniej (i najekonomiczniej) jest wietrzyć mieszkanie krótko, ale intensywnie - otwierając wszystkie okna na kilka minut i pozwalając na krótki przeciąg. Przed tym zakręćmy grzejniki. Długie wietrzenie wyziębia całe pomieszczenie, wychładzają się ściany i ponowne ogrzanie jest dłuższe.

W budynkach wielorodzinnych oszczędności trzeba też szukać... poza swoim mieszkaniem, w tzw. częściach wspólnych. Na pewno permanentne wietrzenie klatki schodowej przy równocześnie odkręconych do oporu grzejnikach odbije się na końcowym rozliczeniu zużycia.

Internet jest pełny porad jak najskuteczniej oszczędzać ciepło. Chętnie doradzi nam sztuczna inteligencja. Trudno będzie stosować wszystkie złote rady, bo ocierałoby się to o szaleństwo. Ale warto znaleźć coś dla siebie, co nie obniży naszego komfortu życia, ale może obniżyć rachunki.